Choroby płuc i zanieczyszczenie powietrza

factory-smoke

Wpływ wdychania zanieczyszczonego powietrza na organizm człowieka jest dobrze udokumentowany. Z powodu zanieczyszczenia środowiska w Polsce przedwcześnie umiera nawet 50 000 osób. Poza tym:
– Dzieci narażone jeszcze w łonie matki na smog mają mniejszą urodzeniową masę ciała, częściej też rodzą się przedwcześnie, większa jest również częstość martwych porodów, a w późniejszym życiu gorzej radzą sobie z infekcjami, częściej mają słabo rozwinięte płuca, chorują na astmę. Dzieci kobiet, które oddychały zanieczyszczonym powietrzem mają także niższy iloraz inteligencji.
– Osoby z problemami kardiologicznymi są bardziej narażone na ryzyko zawału serca – jeśli stężenie tlenków azotu jest większe, w szpitalach pojawia się około 12% więcej pacjentów z zawałem; zaostrza się niewydolność serca, pojawiają się zaburzenia rytmu serca i bóle wieńcowe.
– Znacznie wzrasta ryzyko zapalenia spojówek, podrażnienia gardła, tchawicy i krtani, a także ryzyko zachorowania na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc.
– U pacjentów z chorobami płuc częściej występują napady silnej duszności, które wymagają hospitalizacji. Nierzadko kończą się one zgonem.
– W czasie alarmu smogowego rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu – o 16%, z zatorowością płucną – o 18%. Ta tendencja utrzymuje się nawet do 14 dni po ustaniu smogu.
– Podczas alarmu smogowego śmiertelność wzrasta o ok. 6%.
– Osoby narażone na smog borykają się z bezsennością, rozdrażnieniem i pamięcią. Mają zaburzenia koncentracji, spada ich wydolność fizyczna [1].

O przyczynach problemu zanieczyszczenia powietrza pisał w „Manifeście libertariańskim” Murray Rothbard – publikuję tutaj odnośny, niezwykle interesujący fragment e-booka dostępnego za darmo na stronach Instytutu Misesa [2]. Rothbard dostrzega, że zanieczyszczenie środowiska jest najbardziej zauważalne zwłaszcza jeśli chodzi o atmosferę i szlaki wodne – są to właśnie dwie sfery, które wyłączono spod działania prawa prywatnej własności.

„Zasadniczym problemem dotyczącym zanieczyszczenia atmosfery jest to, że emitent zanieczyszczeń wysyła niechciane i niepotrzebne substancje – od dymu do pyłu radioaktywnego i tlenów siarki – za pośrednictwem powierza do płuc niewinnych ofiar i na przedmioty, które do nich należą. Wszelkie wyziewy, które są szkodliwe dla ludzi i tego, co do nich należy stanowią naruszenie prywatnej własności poszkodowanych.

Zanieczyszczenie powietrza jest przecież takim samym zamachem na cudzą własność jak podpalenie albo zranienie. Jeśli jest szkodliwe dla innych osób, to stanowi zwykły przejaw czystej agresji. Podstawowym zadaniem rządu – sądów i policji – ma być przeciwdziałanie agresji. Tymczasem rząd nie wywiązuje się z niego, poważnie ponadto zaniedbując obowiązek ochrony powietrza przed zanieczyszczaniem. Należy zauważyć, że nie jest to wynikiem zwykłej niewiedzy ani niemożności nadążenia z rozwiązywaniem coraz to nowych problemów technicznych. Wprawdzie niektórych producentów zanieczyszczeń powietrza poznaliśmy dopiero niedawno, ale dymy z fabryk i ich niekorzystne oddziaływanie znane są od czasów rewolucji przemysłowej; znane są do tego stopnia, że amerykańskie sądy od początku XIX wieku – a zwłaszcza pod koniec XIX wieku – rozmyślnie wydawały wyroki zezwalające na naruszanie praw własności polegające na emisji dymów przemysłowych. W tym celu sądy systematycznie osłabiały ochronę praw własności, tak charakterystyczną dla anglosaskiego prawa zwyczajowego. Do połowy, a nawet do końca XIX wieku zanieczyszczenie powietrza było uważane za wyrządzenie szkody, naruszenie porządku publicznego, które mogło być ścigane z powództwa osoby pokrzywdzonej. Ofiara mogła się domagać, by sąd zakazał naruszania jej praw własności i nakazał powstrzymanie się od tego w przyszłości. Jednak w ciągu XIX wieku sądy systematycznie zmieniały prawo dotyczące przestępstw zaniedbania i naruszenia porządku publicznego, żeby dopuścić możliwość zanieczyszczania powietrza w pewnych granicach, wyznaczonych zwykle przez emisję typowego zakładu produkcyjnego danej branży.

Kiedy zaczęły powstawać fabryki i wyziewy fabryczne niszczyły położone w pobliżu sady, farmerzy pozywali przemysłowców do sądu, domagając się odszkodowań i zakazu dalszego naruszania ich własności. Wtedy sędziowie mówili: „Przykro nam. Wiemy, że dym przemysłowy narusza wasze prawa własności. Jednakże istnieje coś ważniejszego niż prawa własności, mianowicie polityka społeczna, „dobro ogółu”. A z punku widzenie interesu ogółu przemysł jest czymś dobrym, rozwój przemysłu jest czymś dobrym. Dlatego też wasze zwykłe prawa własności muszą ustąpić wobec ogólnego dobrobytu. I teraz wszyscy słono płacimy za to, że prawo własności prywatnej zostało zepchnięte na drugi plan. Płacimy chorobami płuc i milionem innych dolegliwości. A wszystko to dla „wspólnego dobra”!

Jest oczywiste, że jeśli fabryka emituje zanieczyszczenia, które trafiają do atmosfery nad miastem, gdzie mieszkają dziesiątki tysięcy poszkodowanych, to występowanie z indywidualnymi pozwami o odszkodowanie jest niepraktyczne (chociaż o wydanie sądowego zakazu może się zwrócić nawet pojedyncza osoba poszkodowana). Prawo zwyczajowe uznaje zasadność „pozwu zbiorowego”, z którym jedna lub kilka osób poszkodowanych może wystąpić nie tylko w imieniu własnym, lecz także całej grupy ludzi poszkodowanych w podobny sposób. Jednakże ustawodawca konsekwentnie zakazywał takich pozwów w sprawach dotyczących zanieczyszczenia powietrza. Skuteczny pozew przeciwko trucicielowi może więc złożyć tylko pojedyncza osoba poszkodowana. Sprawa toczy się wówczas z powództwa prywatnego o „sąsiedzkie naruszenie praw własności”. Prawo zabrania jednak złożenia pozwu przeciwko trucicielowi, którzy działa na szkodę wielkiej liczby ludzi na pewnym obszarze! Jak pisze Frank Bubb, „To zupełnie tak, jakby rząd mówił, że będzie (próbował) cię chronić przed złodziejem, który okrada tylko ciebie, ale nie zapewni ci ochrony przed złodziejem, który napada na wszystkich mieszkańców dzielnicy”.

A zatem jest oczywiste, jak można zaradzić zanieczyszczeniu powietrza i oczywiste jest, że nie da się tego zrobić za pomocą prowizorycznych programów rządowych, pochłaniających miliardy dolarów wyciąganych z kieszeni podatnika i niedotykających nawet sedna problemu. Rozwiązanie problemu polega na tym, żeby sądy znów zaczęły spełniać swoją funkcję polegającą na obowiązku obrony praw osoby i praw własności przed ich naruszeniem.

Argument powołujący się na koszty i względy techniczne lekceważy ponadto istotny fakt, że jeśli zatruwanie atmosfery pozostanie bezkarne, to nadal nie będzie istnieć ekonomiczna zachęta do poszukiwań i rozwoju technologii, które nie powodują zanieczyszczeń. Zachęta będzie iść w dokładnie przeciwnym kierunku – tak jak przez całe ubiegłe stulecie. Wyobraźmy sobie, na przykład, że w czasach, kiedy wchodziły do użytku pierwsze auta i samochody ciężarowe, sądy wydałyby następujące orzeczenie: „Normalnie nie pozwolilibyśmy, żeby ciężarówki wjeżdżały na prywatne trawniki i łamały w ten sposób prawo własności. Nakazalibyśmy, żeby ruch kołowy odbywał się tylko po drogach, nawet gdyby powodowało to zatory. Ale samochody ciężarowe odgrywają niezwykle ważną rolę w budowie powszechnego dobrobytu, dlatego też postanawiamy, że ciężarówki mają prawo przejeżdżać bez przeszkód przez dowolny trawnik, jeśli ułatwi im to poruszanie się”. Gdyby sądy wydały takie orzeczenie, to mielibyśmy obecnie do czynienia z systemem transportu, w którym trawniki byłyby systematycznie niszczone przez samochody ciężarowe. Gdyby ktokolwiek próbował się temu przeciwstawić, byłby zakrzyczany w imię rozwoju nowoczesnego transportu! Rzecz w tym, że sądy wydały właśnie takie orzeczenie w sprawie zanieczyszczania atmosfery. A skażenie powietrza stanowi dla wszystkich o wiele większe zagrożenie niż rozjeżdżanie trawników. Na samym starcie rząd zapalił tym samym zielone światło dla technologii powodujących skażenie środowiska. Nic więc dziwnego, że mamy taką właśnie technologię. Jedyna recepta polega na zmuszeniu trucicieli, by przestali gwałcić prawa własności i skierowaniu tym samym zainteresowania ku technologiom czystym, a nawet redukującym zanieczyszczenia (antipolluting).

Nawet teraz, gdy znajdujemy się z konieczności w prymitywnym stadium rozwoju technologii redukujących skażenia, dysponujemy już technicznymi możliwościami walki z hałasem i zanieczyszczeniem powietrza. Hałaśliwe urządzenia można wyposażyć w tłumiki, wysyłające fale, które mają dokładnie odwrotny cykl niż fale emitowane przez maszynę i dzięki temu znoszą je i tłumią przeraźliwe dźwięki. Substancje gazowe można już teraz przechwytywać u wylotu kominów i używać jako surowca do produkcji przemysłowej. Dwutlenek siarki, który stanowi najbardziej szkodliwe skażenie powietrza, może być przechwytywany i używany ponownie do produkcji kwasu siarkowego . Silnik benzynowy, który powoduje wysoki stopień zanieczyszczenia, będzie musiał przejść „odnowę” przy zastosowaniu udoskonaleń, albo zostanie zastąpiony przez takie rodzaje motorów niepowodujących skażeń jak silniki Diesla, turbiny gazowe lub parowe albo przez napęd elektryczny. Jak zauważa libertariański inżynier systemów Robert Poole, koszty wdrożenia czystych lub redukujących skażenia technologii byłyby „ostatecznie ponoszone przez konsumentów nabywających produkty określonej firmy, czyli przez tych, którzy decydują się na wejście w relację z tą firmą. Koszty te nie byłyby przerzucane – w postaci zanieczyszczeń (lub podatków) – na niewinne osoby trzecie.

Robert Poole definiuje trafnie zanieczyszczenie środowiska, „jako przesyłanie szkodliwej substancji lub energii do innych osób lub na teren czyjejś własności bez uzyskania zgody tych osób”. Libertariańskie – i zarazem jedyne zadowalające – rozwiązanie problemu zanieczyszczania atmosfery polegałoby na wykorzystaniu sądów i systemu prawnego do zapobiegania i zwalczania tego rodzaju przestępstw. Ostatnio pojawiają się sygnały, że system prawny zaczyna zmierzać w tym kierunku. Świadczą o tym nowe wyroki sądowe i zniesienie ustaw zakazujących wnoszenia pozwów zbiorowych. Ale to dopiero początek.”

Jak widać Murray Rothbard był w kwestii zanieczyszczenia atmosfery bardzo zasadniczy. Inny ekonomista Wlater Block w pracy „Ochrona środowiska a wolność gospodarcza – głos za prawami własności” [3], zauważa, że istnieją jednak pewne granice tego, co można traktować jako wykroczenie przeciwko osobom trzecim: „(…) istnieje obawa, że jeśli zezwolilibyśmy wszystkim na pozywanie innych za zanieczyszczanie środowiska, oznaczałoby to koniec przemysłu. Nie tylko zresztą przemysłu, czy też innych aspektów cywilizacji. Położyłoby to kres życiu w ogóle, gdyż nawet wydychanie dwutlenku węgla mogłoby zostać uznane za zanieczyszczanie powietrza, i przez to zostać zabronione. Na szczęście taki scenariusz jest nie do przyjęcia (…) ciężar dowodu spoczywa na powodzie, więc tylko najbardziej rażące przypadki zanieczyszczania tak naprawdę podlegały zaskarżeniu, a zasada de minimis (łac. de minimis non curat lex  — prawo nie troszczy się o drobiazgi — red.) zapewniałaby, aby niepoważne pozwy zarzucające niewielkie zanieczyszczenia były ignorowane.” Trzeba więc podkreślić, że wiele zależy od rozsądnego, skutecznego i efektywnego systemu prawnego chroniącego w odpowiedni sposób prawa jednostek.

Według Blocka zanieczyszczenie środowiska niesłusznie traktuje się w literaturze jako „efekt zewnętrzny”. Koszt zewnętrzny definiuje się jako szkodę wyrządzoną podmiotowi B przez podmiot A, za którą B nie może dostać odszkodowania ani przerwać zakazem sądowym. Dlaczego B jest taki bezradny? Według Blocka przyczyną tej bezradności są nieścisłości prawne, a przed rokiem 1850 w Stanach Zjednoczonych prawa własności były w takich sytuacjach egzekwowane, tym samym nie istniał „efekt zewnętrzny zanieczyszczania środowiska”. Pojawił się dopiero w wyniku „rządowej porażki” w egzekwowaniu prawa zakazującego naruszania własności prywatnej, a nie w wyniku rzekomej „porażki rynku”.

  1. http://pulmonologia.mp.pl/aktualnosci/153835,zanieczyszczenie-smogowe
  2. http://mises.pl/pliki/upload/Rothbard_manifest_libertarianski.pdf
  3. http://mises.pl/blog/2016/12/23/block-ochrona-srodowiska-a-wolnosc-gospodarcza-glos-za-prawami-wlasnosci/

Photo credit: kenmainr via Foter.com / CC BY-SA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s